Dlaczego nie chudnę na deficycie kalorycznym ? - Porządnie o modzie i wnętrzach - zdrowamiotla.pl

Dlaczego nie chudnę na deficycie kalorycznym ?

Jak to jest, że „ jem tak mało a nie chudnę” albo „ nic nie jem a tyje” ?To zdania, które bardzo często można usłyszeć z ust ludzi (a w szczególności kobiet), które chcą pozbyć się nadmiaru zbędnych kilogramów. Są prowadzone statystyki, które mówią o tym, że osoby, które miały już styczność z dietą redukcyjną mają tendencje do złego oszacowania swojego zapotrzebowania kalorycznego. Prawda jest taka, że jesteśmy mega kiepscy, jeśli chodzi o liczenie kalorii „ na oko” . Bardzo często można w Internecie spotkać się z różnego rodzaju infografikami/memami, które są prześmiewczo nazwane „ Jeszcze nic nie jadłam – Starter Pack” . Nie wliczanie 3 cukierków zjedzonych w ciągu dnia, później kawy z bitą śmietaną, rogalika, puszki coli to „tylko” małe niedopatrzenia.

„ Przecież tak mała ilość jedzenia, nie może mieć dużo kalorii” – Niestety jest to jeden z większych błędów jakie można popełnić przy oszacowaniu spożytych kalorii. Wielkość posiłku nie jest równa gęstości kalorycznej. Tutaj najlepszym przykładem są orzechy. Warto wspomnieć, że garść orzechów (którą powinno się spożywać codziennie – ponieważ regularne spożywanie orzechów zmniejsza istotnie ryzyko chorób układu krążenia) zawiera ok. 200kcal.

Jak to możliwe ? Skąd aż tak duża ilość kalorii w orzechach ?

Warto przytoczyć fakt, że orzechy są bardzo dobrym źródłem tłuszczy a w szczególności kwasu linolowego, który należy do grupy kwasów Omega 6 – które są NNTK czyli niezbędnymi nienasyconymi kwasami tłuszczowymi. Weźmy pod lupę orzechy włoskie. W 100 gramach tych orzechów mamy aż 60 gramów tłuszczy. I właśnie między innymi stąd tak wysoka gęstość kaloryczna orzechów. Dla przypomnienia 1 gram tłuszczy to aż 9 kcal.

Trening cardio i sugerowanie się wyświetlonymi liczbami przez maszyny. „Ale na orbitreku było napisane, że spaliłam 700 kcal”… W 2008 roku zostało przeprowadzone badanie przez US Navy Academy w którym było porównanie tego co jest wyświetlane na typowych maszynach cardio(rowerek, orbitrek) a kalorymetrze pośrednim. I faktycznie znalazła się jedna maszyna, której pomiary niewiele się różniły do tych na kalorymetrze pośrednim, jednak to tylko jedna maszyna z siedmiu. Trzy z kolejne maszyny pokazały wynik zbliżony natomiast kolejne trzy pokazały zawyżony wynik nawet o 60%.

Wniosek można wyciągnąć z tego tylko jeden. Nie ma sensu się sugerować tym co pokazują nam typowe maszyny w strefach cardio. Jeśli już naprawdę chcemy się bawić w oszacowanie wydatku energetycznego na treningach to tutaj najlepszym wyborem będą akcesoria, które zmierzą nam puls tak samo jak i przebyty dystans (GPS).


„ Jestem osobą aktywną ! „ Tutaj trzeba sobie zdać sprawę z tego, że doba ma 24 godziny. Więc jeśli jesteś osobą, której dzień wygląda w ten sposób, że wstajesz rano, wsiadasz do auta i dojeżdżasz 30 minut do pracy, następnie pracujesz (siedząc) w biurze, później idziesz na godzinny trening na siłownie, który wykonujesz 3 razy w tygodniu, po siłowni siadasz przed telewizorem i oglądasz Netflix…
no to przykro mi ale… Nie możesz się nazwać osobą aktywną fizycznie. Z całej doby, która ma 24 godziny twoja aktywność fizyczna to tylko jedna godzina, przez resztę dnia siedzisz na czterech literach.

Więc dlaczego nie możesz schudnąć będąc na deficycie kalorycznym ? BO WCALE NIE JESTEŚ NA DEFICYCIE !!! Smutne prawda? Należy zrozumieć, że jest pewna ilość energii, którą organizm wydatkuje i potrzebuje na podstawowe funkcje życiowe. Między innymi na to, aby prawidłowo mogły funkcjonować narządy wewnętrzne czy też na spontaniczną aktywność tzn. na to, że mówisz, gestykulujesz, chodzisz ruszasz nogą w rytm muzyki oraz na aktywność fizyczną. Jest po prostu dana ilość energii którą organizm wydatkuje na te wszystkie składowe. Oczywiście ta ilość będzie się różniła między Jasiem a Małgosią czy też Januszem a Grażynką – ale dzisiaj nie o tym.

Gdzie jest klucz? Ty dostarczasz energię w postaci jedzenia czyli kalorii. Więc jeśli spożywasz mniej energii niż wydatkujesz to organizm z jakiegoś źródła będzie musiał tą energie pobrać, sięgając po zapasy do m.in tkanki tłuszczowej. To jest właśnie klucz do gubienia nadmiaru kilogramów. Jeśli tobie się wydaje, że spożywasz mniej energii niż wydatkujesz a pomimo tego nie chudniesz, to oznacza to tylko jedno. Oznacza to po prostu, że gdzieś robisz błąd. Albo źle oszacowałeś zapotrzebowanie energetyczne, albo dostarczasz więcej energii niż obliczyłeś.

Najwyższa pora rozpowiadane przez guru dietetyki hasła takie jak „ nie liczy się ilość a jakość kalorii „ wsadzić między bajeczki razem z tymi, które mówią o tym, że „tyje się od węglowodanów, insuliny, glutenu czy też nabiału”.

Mam nadzieje, że się podobało.

Autor: Jakub Hanulak – Trener Personalny

e-mail: [email protected]

tel. 536 720 580

Następny artykuł
;